Pani Ewa na co dzień pracuje w Urzędzie Miasta w Lubaczowie. W swoim służbowym komputerze ma kilka fotografii dziadka z rodziną. ? Kiedy byłam mała, o dziadku mówiło się tylko szeptem. Była komuna, więc o żołnierzach Armii Krajowej nie wolno było mówić głośno. Opowiadano mi jednak o nim. Matka mówiła, że przechowywał w czasie wojny członków żydowskiej rodziny Łukawieckich. Było to kilka osób, a wśród nich podobno dzieci, które przyjechały do tej rodziny na wakacje. Mieszkali w stodole. Codziennie, razem z bratem, dostarczali tym ludziom żywność ? wspomina. ? Długo nie wiedziałam natomiast, że i dziadek, mój ojciec i wujek działali w partyzantce. Potem okazało się, że dziadek zaangażował ukrywającego się u niego Mundka Łukawieckiego do partyzantki. Sam zresztą stworzył trzynastoosobowy żydowski oddział, działający w lasach wokół Lubaczowa, Zamościa i Lwowa.
Józef Kulpa nie zaprzestał działalności nawet w momencie, kiedy stracił połowę rodziny. Dokładnie 22 czerwca 1941 r. w czasie jednego z nalotów niemieckich myśliwców nad Lubaczów.
Więcej przeczytasz w bieżącym numerze ŻP.
Mariusz Godos
źródło: www.zycie.pl
